Zastanów się, czy Twój kot jest u Ciebie bezpieczny? Jakie zabezpieczenia chronią Twego pupila przed nieszczęściami czyhającymi w domowych zakamarkach? Jakie niebezpieczeństwa czekają na kota poza domem? Czy masz zabezpieczone okna? Jeśli nie, to zapoznaj się z zakładką poświęconą bezpieczeństwie kota w domu i poza nim.
KASTRACJA I JEJ ZALETY (KOTKI)
Kastracja/sterylizacja
Kastracja znacznie eliminuje ryzyko wystąpienia takich chorób jak:
Ropomacicze
Nowotwory układu rozrodczego
Guzy sutków
CHOROBY ZAKAŹNE
FelV - kocia białaczka
Koci AIDS (FIV, FAIDS)
FIP - zakaźne zapalenie otrzewnej kotów
Koci katar
Szczepienia ochronne
Kastracja
Ciągle postrzegana jest jako zło konieczne, rodzaj okaleczania zwierzęcia. Przeciwnicy kastracji odwołują się do idei wolnosci, swobodnego korzystania z życia i życia zgodnego z naturą. Nie będę tu używała argumentów o zwiększaniu populacji bezdomnych kotów, bo to najwyraźniej nikogo nie wzrusza. Chciałabym zwrócić uwagę Państwa na inne, może trochę bliższe przeciętnemu człowiekowi aspekty.
Po pierwsze, z chwilą kiedy zwierzę jest pod opieką człowieka, kończy się jego życie "zgodnie z prawami natury". Ludzie wyznający ten pogląd nie powinni swoich kotów wpuszczać do domu, dopieszczać Royalem, a jeśli zachorują, pozwolić im zgodnie z naturą wyzdrowieć albo umrzeć. Nie ma czegoś takiego, jak "częściowe życie w zgodzie z naturą", jak nie można być "częściowo w ciąży". Argument ten jest więc z gruntu nieprawdziwy, "szyty na miarę", tak żeby w danym momencie usprawiedliwić nasze zachowanie. Właściciele psów nie powinni w takim razie trzymać swoich pupili w ogrodach, a pozwolić im swobodnie biegać po okolicy, aby zgodnie z naturą moły kogoś pogonić, obszczekać, czasami może nawet poszarpać za nogawkę. Jesteśmy odpowiedzialni za zwierzę, które zamieszka w naszym domu, i to nasz dom staje się jego naturalnym środowiskiem.
Kastracja nie ogranicza kotu spełniania jakichś potrzeb, po prostu tych potrzeb nie ma. Nie ma utraty przyjemności tam, gdzie nie ma łaknienia. To my, ludzie, pamiętając o przyjemnościach związanych z tą sferą życia, przypisujemy kotu własne poglądy. Kot poglądów nie ma, ma jedynie wysoki poziom testosteronu, jeśli nie jest wykastrowany, bądź estrogenów w przypadku kotki, i musi ten nadmiar jakoś rozładować. Nawt nie wie, czemu to służy, gdyby koty parzyły się z innych powodów, wówczas obserwowalibyśmy to , podobnie jak w ludzkim świecie, o każdej porze roku, ot tak dla przyjemności. Tak jednak nie jest.
Po drugie, znaczenie. Kocur, który nie jest wykastrowany, ma bardzo silny instynkt terytorialny. Obejmuje sobie jakiś teren w posiadanie, i jego granice oznacza nie tylko moczem, ale również specjalną wydzieliną o zapachu najzwyczajniej w świecie dla ludzkiego nosa ohydnym. Jeśli kot mieszka w mieszkaniu i nie wychodzi na zewnątrz, wówczas właściciele sami bardzo szybko dostrzegaja absurdalność argumentu związanego z życiem w zgodzie z naturą i bardzo szybko kota kastrują, ponieważ dla takiego kota granice terytorium to ściany mieszkania. Gorzej przekonać tych, którzy mają koty "wychodzące", ponieważ kot oznacza teren "gdzieś daleko". Mogą to być np. drzwi sąsiada, który nie jest niczemu winien ale będzie miał codziennie na świeżo "spryskane" schody, albo ulubiony krzew w ogródku, albo piaskownicę dla dziecka. Może to przekona niedowiarków, zwłaszcza że kiedyś ich kot zestarzeje się osłabnie, i nie będzie już miał siły bronić swojego terytorium, więc w ramach rewanżu to do Państwa przyjdzie kot sąsiada, który też chce, żeby jego zwierzę żyło w zgodzie z naturą, i granica jego terytorium może wypaść na Państwa wycieraczce... Oprócz znaczenia, koty walczą o swoje terytoria, i ja osobiscie nie zniosłabym widoku poszarpanych uszu i innych ran u mojego kota.
Trzecia sprawa to ta, o której napomknęłam na początku, że nie będę się nad nią rozwodziła, ale jednak do niej wrócę. Chodzi mi o niekontrolowany rozród. Spotkałam się z twioerdzeniem, że to problem właścicieli kotek (to jak się dawniej mawiało, że lepiej mieć syna niż córkę, bo syn problem z domu "wynosi", a córka "przynosi", ale myślę, że z moralnością pani Dulskiej czas już skończyć). Prawda jest jednak taka, że kocur nie wie, czy kotka jest kastrowana czy nie, i będzie "atakował" każdą, i "zgwałci" nawet tę wykastrowaną, która wcale na to nie ma ochoty, ale jest z definicji słabsza. Dzieci z tego nie będzie, ale przymuszanie do czegoś, na co się nie ma ochoty, jest chyba marną przyjemnością, zwłaszcza że akt kopulacji jest u kotów aktem bolesnym, stąd zapewne tak silny popęd w okresie rui. I stąd brak zachowań seksualnych, gdy tej rui nie ma. Kocur, który nie będzie wykastrowany, będzie bił i gnębił wszystko co jest kotopodobne w okolicy, nawet wykastrowanego kota sąsiada, który niczemu nie jest winny i w niczym mu nie zagraża. Proszę sobie to przemyśleć, i postawić się w sytuacji, w której to Państwa np. stary już kot jest systematycznie bity przez "młodego boga" który właśnie zamieszkał w domu obok. Takie swobodne zachowanie nie jest tolerowane w przypadku psów, nie dlatego że one nie zasługują na życie "w zgodzie z naturą", ale po prostu dlatego, że się ich boimy, bo mogą zrobić nam krzywdę, a kot ucieknie na sam nasz widok. Ale niech ta prawda, może nie najprzyjemniejsza, uświadomi nam, jak łatwo dorabiamy sobie ideologię do różnych trudnych spraw.
I jeszcze parę słów o kotkach, żeby nie było tak, że tylko właścicielom kocurów się dostaje. Właściciele kotek po prostu szybciej rozumieją problem, bo kotka do domu wróci i tam urodzi kocięta, zgodnie z naturą, ale to już jest pewien kłopot dla właściciela, o czym wie każdy, komu się taki prezent przytrafił. Wielu właścicieli ucieka w podawanie kotkom hormonów, ale ja przestrzegałabym przed tym, bo podawanie hormonów bardzo silnie wywraca gospodarkę hormonalną i metabolizm samej kotki, co najczęściej kończy się ropomaciczem, a wtedy operacja (równoznaczna z kastracją tak czy inaczej), niekiedy niestety śmierć. Oczywiście odezwie się tu wiele osób, które stosowały u swoich kotek hormony i nic się nie stało, ale to jest tak, jakbyśmy mówili, że znamy osoby które palą papierosy i żyją, czyli że papierosy wcale nie szkodzą.
Kastracja jest jedynym sposobem na szczęśliwego, zadowolonego i spokojnego kota, i na spokojne, kulturalne i bezkonfliktowe życie z naszymi sąsiadami. Oni w końcu też zasługują na trochę uwagi.
Artykuł napisany przez
właścicielkę hodowli kotów
brytyjskich Agilis Cattus*PL
Dorotę Szadurską
skontaktuj się
FIP - zakaźne zapalenie otrzewnej kotów
FIP to choroba zakaźna wywoływana przez koronawirusa kotów. Na dzień dzisiejszy nieuleczalna i trudna w diagnostyce przeżyciowej. Kota może zainfekować wiele odmian koronawirusa, jednak tylko nieliczne wywołują chorobę - te wywołujące FIP odróżniają się zdolnością do inwazji i rozwoju w białych krwinkach.
Źródła zakażenia
Zakażone koty rozsiewają wirusa poprzez swój kał lub ślinę. Większość kotów zaraża się poprzez wdychanie bądź przez połknięcie wirusa, rzadziej przez kontakt z zainfekowanym kotem, czy skażonymi przedmiotami jak np. ubrania, koce, zabawki.
Koronawirus wywołujący FIP w środowisku zewnętrznym przeżywa wiele tygodni, jednak jest łatwo usuwalny przez środki dezynfekujące i detergenty.
Objawy choroby
+ Postać wysiękowa:
Cechą charakterystyczną tej postaci jest gromadzenie się płynu wysiękowego w obrębie podbrzusza i klatki piersiowej. Duża ilość takiego płynu może spowodować kłopoty z oddychaniem u kota, później spadek apetytu i pragnienia, gorączka, spadek masy ciałą, biegunka, żółtaczka.
+ Postać bezwysiękowa:
Płyn się nie gromadzi, ale pojawia się gorączka, brak apetytu i pragnienia, żółtaczka, spadek masy ciała, depresja, anemia, wymioty, biegunka. Również objawy takie jak zaburzenia równowagi, drgawki, zmiany nastroju, oczopląs, utrata wzroku, ropne ziarniaki zapalne w różnych narządach.
FIP to choroba, którą zdiagnozować jest bardzo trudno, ponieważ u każdego kota mogą występować różne objawy, często oznaczające wiele innych chorób
Leczenie
Obecnie zakaźne zapalenie otrzewnej kotów uważa się za chorobę śmiertelną. Leczenie w tym wypadku polega na zapewnieniu kotu jak najlepszych warunków i samopoczucia. Czasem podanie pewnych leków może na krótko złagodzić objawy choroby, ale FIP to w każdym przypadku wyrok śmierci.
Koci katar
Zwany jest często kocią grypą i jest to jedna z najpowszechniejszych chorób zakaźnych u kotów. Koci katar to zapalenie górnych dróg oddechowych.
Źródła zakażenia
Kot może się zarazić kocim katarem poprzez kontakt z chorym kotem lub nosicielem wirusa, kontakt z wydzielinami nosiciela/chorego, drogą kropelkową (przez powietrze, jednak jest to bardzo rzadkie), miski, kuwety, posłania itd., ręce, czy ubranie człowieka przenoszącego wirus/bakterie z kota na kota.
Objawy choroby
Objawy kociego kataru mogą być bardzo różne, w zależności od zajadłości wirusa. Objawy choroby to kichanie, pojawienie się wydzieliny z nosa, zapalenie spojówek, oczy stają się zamglone. Kocięta stają się często apatyczne, pojawia się ropny wypływ z oczu, co często doprowadza do wypadania w tym miejscu sierści.
Leczenie
U niektórych zwierząt po kilku dniach choroby objawy zanikają i organizm leczy się sam, inne koty ze słabszym układem odpornościowym chorują nawet przez kilka tygodni. Leczenie polega na wspomaganiu organizmu kota w walce z chorobą poprzez zapewnienie kotu spokoju, utrzymanie czystości oczu i nosa, podniesienie temperatury pomieszczenia w którym przebywa zwierzę, zachęcanie kota do jedzenia i picia, oraz podawanie antybiotyków oraz leków zaleconych przez lekarza weterynarii.
Szczepienia ochronne
Koty nie powinny być szczepione zanim osiągną 6 tydzień życia, chyba że będzie to sytuacja wyjątkowa. Nie należy również szczepić zbyt często i na wszelki wypadek. Koty, które nie mają kontaktu z innymi kotami i nie wychodzą, nie muszą być szczepione na białaczkę, ponieważ skutki szczepionki przeciwko niej mogą być czasem dla kota groźne. Szczepionkę chroniącą przed FelV stosuje się jedynie przy kotach wychodzących, czy hodowlanych/wystawowych.
Podstawowe szczepienia, pierwsze z nich kiedy kocię osiągnie wiek 8-12 tygodni, to szczepienia przeciwko kociemu katarowi i panleukopenii. Drugie szczepienie: 12-14 tygodni (koci katar + panleukopenia), trzecie: 15-16 miesięcy (koci katar + panleukopenia). Kolejne szczepienia wykonuje się średnio co 3 lata.
Szczepienie przeciwko białaczce wykonuje się na początku dwukrotnie w odstępie 3-4 tygodni, a następnie co roku.
